środa, 14 maja 2014

Nowe standardy, czyli jak marketingowcy robią sobie z nas jaja

Próbowaliście wymienić coś w rowerze sprzed kilku lat na super najnowszą część? Wszystko jedno co, może być amortyzator, suport, napęd. Nie pasuje? Normalka! Marketingowcy dbają o to, żebyś wymieniając jedną rzecz musiał wymienić przy okazji pół roweru.

Problem w praktyce - znajdźmy amortyzator
Od jakiegoś czasu szukam amora do roweru mojej dziewczyny - NS Society. Jest praktycznie nie możliwe dopasowanie wszystkich standardów bez wymiany koła lub, o zgrozo, ramy!


Szukam czegoś o skoku 130-150mm, powietrznego, najchętniej od RockShoxa. To zawęża grono poszukiwań do kilku-kilkunastu modeli. Jest naprawdę sporo takich amorów na rynku, nowych i używanych. Ale nie tak szybko. Przecież są jeszcze nasze ukochane standardy! Bo taki amortyzator może mieć aż 3 różne średnice mocowania! Są one zależne od główki ramy:
  • 1 i 1/8 cala
  • 1.5 cala
  • Taper, czyli stożek. Góra to 1 i 1/8, a dół to 1.5 cala.
Ale jak to się mówi, każdy kij ma dwa końce. Po drugiej stronie amortyzatora też mogą być różne wartości. Chodzi o oś przedniego koła. Musi być kompatybilna z mocowaniem amortyzatora. Tutaj mamy do wyboru:
  • 9 mm
  • 15 mm
  • 20 mm


To komplikuje na tyle sprawy, że dokładnie ten sam model amortyzatora może występować aż w 9 wariantach w zależności pod jaką jest główkę, i pod jaką oś. Trochę absurdalne to.

Ja szukam 15mm w połączeniu z 1 i 1/8 cala. Tak więc przeglądając listę amorów, czy to w sklepie internetowym, czy aukcjach zazwyczaj wygląda to tak. O! Jest, super, powietrzniak o skoku 150mm, ośka 15mm, spoko cena, biorę! Ah, ale główka to taper :( I tak w koło Macieju, bo jak nie zła główka, to zła oś. Zawsze któryś z parametrów nie pasuje.

A skąd tyle tych standardów?
O ile główka ma jeszcze jakiś sens, to ośki to typowe marketingowe zagranie. Główki kiedyś wszystkie miały 1 i 1/8 cala. Nie licząc czasów prehistorycznych kiedy był to 1'. Później stwierdzono, że za słabe są ramy w takim standardzie. Zaczęto produkować ramy i amortyzatory 1,5 cala. Grubsze = wytrzymalsze. To pociągnęło za sobą wymianę mostków, bo przecież tych na 1 i 1/8 nie wciśniemy na grubą półtora calową rurę. Zanim standard 1,5 cala się przyjął na dobre, powstał Tapered, połączenie 1 i 1/8 cala (na górze) i 1,5 (na dole). Bo stożek jest jeszcze bardziej wytrzymalszy niż prosta rurka, yeah!

Ośki były na 9mm. Później wprowadzono standard 20mm, który rzeczywiście sporo dawał, bo poprawa sztywności była znacząca. Ale później marketingowcy wymyślili, że trzeba więcej zarobić i wprowadzili ośki 15mm. Bo niby 20mm są za ciężkie. Totalny absurd. Oczywiście 15mm jest mniej sztywne, ale lżejsze o kilka gramów. A hajs do producentów leci, bo produkują nowe amortyzatory i nowe piasty.

Inne przykłady
Piasty? Proszę bardzo:
Tył - 135mm QR, 135x12mm, 150x12mm
Przód - 100mm QR, 110x20mm, 100x15mm
+ pomnóżmy każdy rodzaj przez 2 rodzaje montowania hamulców.


Jak już jesteśmy przy hamulcach to, poza oczywistym różnym rozmiarem tarcz (120, 140, 160, 180 i 200mm), mamy dwa główne rodzaje montowania - center-lock i na sześć śrub. Do tego dochodzą adaptery - Post mount, Boxxer mount, ISO mount, czy wynalazki typu Dorado Mount, Hayes 22. No jest tego trochę.

Sztyce, tu chyba jest każda wartość możliwa. Co 2 mm, tego nawet nie ma co wymieniać.

Suporty, tu też trochę namieszano parę lat temu przez wprowadzenie PressFitów. W sumie plusów chyba nie ma żadnych to rozwiązanie. Może łatwiejszy montaż? Ale ciężej to wyjąć, taka prawie jednorazówka. Oczywiście "liczbowych" standardów też trochę jest - 73mm, 83mm, nawet 100mm się znajdzie! Szkoda się rozpisywać.

Koła - 26 vs 27,5 vs 29 cali - można właściwie napisać o tym cały oddzielny artykuł.

Przerzutki:
tylna - napęd 7,8,9,10,11 biegowy - oczywiście zmieniając na nowszy (więcej biegów) trzeba wymienić kasetę, manetki, przednią zębatkę i łańcuch.
przednia - górny i dolny ciąg, 31.8mm, 34.9mm, E type itd.

Można jeszcze długo by tak wymieniać. Czas na podsumowanie.

Podsumowanie
Oczywiście bez zmian, nie było by postępu. Rowery są coraz lżejsze i coraz wytrzymalsze. Technologia się rozwija. To są niewątpliwe plusy. Moim zdaniem ogromny rozwój nastąpił np. w geometrii rowerów, ale akurat ta zmiana nie pociąga za sobą żadnych nowych standardów.

No właśnie, czy rzeczywiście z każdą zmianą potrzebny jest nowy standard? Czy trzeba przeciętnego użytkownika straszyć taką ilością rozwiązań? Dochodzimy do momentu, kiedy jadąc gdzieś na wakacje z rowerem musimy brać praktycznie drugi rower w zapasowych częściach. No bo przecież jak coś nam się zepsuje, to jest coraz mniejsze prawdopodobieństwo, że w małym lokalnym sklepie znajdziemy pasującą część. Ba, nawet narzędzi odpowiednich mogą nie mieć! Bo przecież narzędzia też coraz to nowsze trzeba kupować do super wspaniałych nowych części.

Rodzi się też pytanie, czy wszystkie te zmiany są aż tak rewolucyjne, że są warte nowych standardów? Czy dla dosłownie kilku gramów jest sens przebudowywać cały rower i blokować wsteczną kompatybilność części?

Mam coraz większe wrażenie, że głównie zależy na tym marketingowcom. Wydaje mi się, że w każdym sezonie schemat jest podobny:
  • wprowadzenie czegoś nowego, niby rewolucyjnego
  • stworzenie całej serii nowych, lub lekko zmodyfikowanych, produktów które wymagają zmiany razem z elementem z poprzedniego punktu
  • przekonanie multum ludzi, że jest im to niesamowicie potrzebne
Następnie Zenek kupuje co roku nowy bajer, żeby "zabłysnąć" wśród kumpli. Roman i Stefan nie chcą być gorsi, więc też kupują nowy standard. Skoro już kupili, to zachwalają, że teraz jest naprawdę dużo lepiej, że udany zakup, że nie wiedzą jak mogli jeździć bez tego cudu techniki. Wacław, Eustachy i Euzebiusz tak zachęceni, niczym lemingi, też pędzą po te rewolucyjne nowości. I tak to się kręci.

O dziwo, pomimo najlepszego możliwego sprzętu, nadal nie jeżdżą tak jak chłopaki na rowerach sprzed 5 lat:


A czeka nas niedługo następna "rewolucja". Zaraz do naszych kochanych mechanicznych rowerów wejdzie multum elektroniki - zmiana biegów, regulacje amortyzatorów, wszystko na prąd! Ehh...


Zobacz też:

20 komentarzy:

  1. Zapomniałeś o 142x12 do tyłu i X12 (od Syntace) ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne wrażenie. Szczególnie to jest widoczne w ęduro. W ogóle jest szał na ęduro, bo oni wszystko chętnie kupują co tylko się pojawi. i wszystko enduro kosztuje 3 razy wiecjej. Zresztą sam dobrze wiesz, bo wrzucałeś kilka śemisznych filmów o tym :)

    Elektryka w rowerze, proszę, nieeeeeee!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomagałem teraz przy pewnym rowerze. Do wymiany kaseta, łańcuch, zęby przednie i kółeczka do przerzutki. Napęd SRAM, korba Truvativ. Napęd 9 rzędowy. Jak się okazuje SRAM posiada trzy różne rodzaje kółeczek do przerzutki 9rz. Przednie blaty również są na 7,8,9,10 itd. Szkoda tylko, że truvativa nie ma już na rynku i musiałem się dobrze dopytać znajomego o wybór zębatek do korby. Przez chwilę chciałem to wszystko zmienić na shimano, ale musiałbym wymienić także manetkę...


    O ile przyjemniej jest jeździć, niż wymieniać części...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie trochę przesada z tym psioczeniem.
    Od początku. Wiele piast ma możliwość konwersji pomiędzy 9/15, lub 10/12, a ja jako użytkownik bardzo cieszę się że mam wybór.
    Rury sterowe w zasadzie są dwie, stożkowa i 1.1/8, 1,5 ma w zasadzie tylko lefty, ten standard się nie przyjął. NS kojarzy mi się ze stalą, więc może ma klasyczne stery, ale jeśli ma się zintegrowane, to można wstawić u dołu np orbital od fsa, i spokojnie wejdzie taper. Poza tym spokojnie można dostać amorek ze zwykłą sterówką i 15mm, chociażby revelation, z tańszych epicon.
    Mocowania hamulców są do załatwienia adapterami, które kosztują aks 30zł, wiec nie powiesz mi raczej że to problem. Podobnie jest z tarczami i piastami. Dobre marki jak np. dt, mają piasty pod oba standardy, a shimano lansujące swój standard cl, produkuje mimo to tarcze pod 6 śrub. No i są adaptery, również za niewielkie pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie zrozumiałeś tekstu. Jak lubisz, to możesz naładować adapterów, konwerterów, milion podkładek, przejściówek. Ale jak by było mniej standardów, to życie by było łatwiejsze, i nie chodzi tu o to że coś kosztuje 30zł... Można by sobie przekładać części między rowerami bardzo łatwo, szczególnie nowymi i starymi.

      Ja się zgadzam, że jest tego za dużo.

      Usuń
    2. Niby racja, ale jak coś wymyślono żeby było lżejsze czy wytrzymalsze to adaptery raczej w tym nie pomagają.

      Usuń
  5. Identiko sytuacja jest w samochodach od lat. Samemu nic nie zmienisz. Jak wejda te elektryki co np. LaPierre w DH testuje to bedziemy do rowerow też kupować cale moduly i samemu sie nic nie naprawi. Chyba ze bedzie sie asem z elektroniki z masa narzedzi DYI.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do tego że do główki 1 1/8 nie da się wsadzić amortyzatora z rurą taper - nie prawda , są stery fsa pozwalające wykonać taką operację .

    Co do tego że różne standardy mocowania koła z przodu , jest na to recepta - piasta z wymiennymi końcówkami choćby Novatec 881 i Novatec 882 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie takie proste. Zależy czy masz stery wewnętrzne czy zewnętrzne. Nie zawsze jest wystarczająco dużo miejsca w ramie. Poza tym czasem się to wiąże z zakupem 2 kompletów sterów.

      Zresztą tak jak pisał Paweł P. tam gdzieś wyżej, dużo rzeczy można na patencie zrobić, tylko czy nie łatwiej by było z jednym ujednoliconym standardem?

      Usuń
    2. A chciałbyś nadal jeździć po górach na 1' widelcach z gwintowanymi rurami? Albo na wolnobiegach? Kiedyś jeden ujednolicony standard.
      Generalnie wiadomo, że firmy muszą kombinować żeby zarabiać, ale z pewnością nie jest tak, że każdy wynalazek jest wyciąganiem łap po kasę.

      Usuń
  7. Na całe szczęście "stare" rozwiązania pozostają na rynku i bez problemu można kupić kasetę 7/8/9-rzędową. Inna sprawa, że już nie topową :)

    Jestem jak najbardziej za postępem, moim zdaniem bardzo dobry ruch to było pójście do przodu z systemem mocowania korb na kwadrat. Bo on się niezbyt dobrze sprawdzał. A i tak 90% rowerów do 2000 zł jest jeszcze na starym poczciwym kwadracie :) Więc stare technologie tak szybko nie wyginą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że ten artykuł to trochę szukanie dziury w całym. Pomijając fakt że piszesz że wymyślono multum standardów typu oś 9/10/15/20mm, 15mm zbędne bo 20mm lepsze po czym szukasz amortyzatora na 15mm. Zostań przy 20mm i nie będzie problemu z doborem amortyzatora jakiego szukasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w obu rowerach 20mm, ale rower dziewczyny ma amorka i piastę na 15mm. Żeby nie przeplatać koła/zmieniać piasty muszę kupić amora też 15mm. I o to chodzi między innymi w tym artykule, że jedna zmiana pociąga za sobą następne.

      No i jeszcze inny przykład - nie mam jak przełożyć amora z mojego roweru do dziewczyny, bo tu taper i oś 20mm, a tu 1 i 1/8 i 15mm :D

      Usuń
  9. Właśnie szukam podobnego amora i zamiast do sklepu trafiłem na Twój artykuł. Rady jakie otrzymuję, to zmienić cały setup na nowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. sam składam sobie nowy rower i naplatam nowe koła142x12i 15mm a mam na 20mm,9mm a tyły na 150x12 135x10thru 135x9 i wiesz przestań , fakt łatwiej by było ale kijem nie zawrócisz rzeki albo robisz i nie jojczysz albo jak ci zle jebnij to.
    jesli chcesz ujednolić sobie 3 rowery z przodu kup[ amora pod 1 1/8 i oś 20 przepleć koło TO NIE JEST DROGA IMPREZA ANI SKOMPLIKOWANA jak by ci się chciało. albo daj swoje, używkę też można w dobrym stanie kupić i problem z głowy NA PRZYSZŁOŚĆ MASZ KŁOPOT Z GŁOWY MOZESZ WACHLOWAĆ KOŁAMI MIEDZY KAŻDYM BAJKIEM.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety klasyka współczesnego marketingu. Tworzy się pseudo-standardy by za kilka lat kupić nowy rower bo nic nie da się już wykorzystać. A pitolenie przez niektórych że wszystko można jakoś załatwić półśrodkami w postaci adapterów, podkładek, dublowania podzespołów lub kupowania kolejnych amorów to tak jak naszywanie kolejnych łat na dziurawych ciuchach. Niektórzy nie wiedzą co to marketing lub pracują za trola.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że obecnie żyjemy w świecie standardów, procedur, koncesji , patentów. Oczywistym jest, że każdy nawet z nas gdyby coś wymyślił chciałby na tym zarabiać, utrzymać z tego siebie, swą rodzinę itp. Czasy XIX/XX w raczej nie wrócą i nie ma się co do tego łudzić gdzie konkurowano jakością. Dziś chyba obok jakości musi się spełniać więcej kwestii bezpieczeństwa w szerokim tego znaczeniu.... także i dla samego producenta. Jeśli wymyśli się coś podobnego mozna firme puścić z torbami. Tak więc aby tego uniknąć często lepiej wprowadzić coś całkiem opatentować i starać się wymusić na rynku swój standard. Wydaje mi sie, że spisek producentów jest tu raczej zwykłym prawem rynku. Oczywiście każdy z nich chciałby być monopolistą i wówczas mielibyśmy jeden standard, ale raczej się na to nie zapowaiada w bliskim czasie. Stąd też własnie moim zdaniem wiodący producenci wdrażają technologie bo ich na to stać, a reszta za nimi goni odkupuje prawa patentowe i dlatego mamy tyle standardów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do elektroniki. Obecnie pracuję jako kierowca busa planedka po EU. Oczywiście wożę ze sobą rowerek, przez co zaczynam się zakochiwać w tej robocie, bo codziennie jeżdzę po nowych zaskakujących trasach. Pewnego razu objeżdżając pagórki w okolicach Rammstein jadąc tempem ok 30k/h wyprzedza mnie jakis Gebels z bananem na twarzy swoim 29erem doładowywanym przez akumulatory. Zauważyłem, że u zachodniego sąsiada stają się te rowery bardzo popularne nie tylko wśród emerytów. Nie podoba mi się to wogólę, moim zdaniem to takie oszukiwanie samego siebie, szukanie endorfin po atrakcyjnej cenie. Mam skrajne podejście, albo chcesz się wypocić na rowrze, albo bic rekordy predkosci na motorze, a tak to ni to byk ni to krowa taka dupa wołowa

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja czekam na pierwsze maratony rowerów napędzanych zmiast nogami to elektrycznymi silniczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam się z autorem w 100%. To paranoja i co gorsze im nowszy sprzęt tym gorszej jakości. Weźmy starego poczciwego XTR z serii 952/3...klasa sama w sobie...materiały, jakość wykonania, trwałość, precyzja działania. A nowy...? Kupa badziewia z fabrycznym luzem na wózku. Mam nadzieje, że inni producenci wezmą się w garść i zaczną produkować części zamienne równie dobrej jakości do starego osprzętu, bo ja na to współczesne plastikowe badziewie się nie przesiądę.

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!