wtorek, 25 marca 2014

Papierowe czasopisma rowerowe - czy warto je kupować?

Kupujecie czasopisma drukowane, papierowe? Nawet nie koniecznie rowerowe, z jakiejkolwiek dziedziny. Mi się to zdarza bardzo rzadko. Przed erą internetów nałogowo czytałem kilka gazet. Teraz wszystko jest w necie. Tak jest szybciej, wygodniej i taniej. Przez ostatnie 2-3 lata wpadło mi w ręce jednak sporo polskich czasopism rowerowych. Co sobą reprezentują?

Wartość?
Moim zdaniem niestety niewiele. Za każdym razem, gdy czytam te polskie gazety rowerowe to mam wrażenie bycia... hmm, jak to ładnie ująć... robionym w balona? Brzmi marnie, ale przynajmniej nie przekląłem i nie odwołałem się do mało przyjemnych scen erotycznych ;)

Czemu tak się czuję? Bo mam wrażenie, że jestem w jednej wielkiej reklamie, jakimś marzeniu marketingowca. Reklamy klasyczne, co parę stron, to normalne, wiadomo, gazeta musi na siebie zarabiać. Ale 90% artykułów, dumnie noszących nazw testów lub recenzji niczym się nie różni od tekstów z ulotek tychże produktów. Zero ciekawych, subiektywnych opinii, same ogólniki, w większości o pozytywnym wydźwięku.

Przy takim charakterze tych czasopism powinny być rozdawane bezpłatnie, jak ulotki, bo pełnią identyczną funkcję. A kosztują 10 czy 15 złotych. Dla mnie to absurd. Czemu mam płacić za możliwość przeczytania reklam?


Testy?
Przyjrzyjmy się dokładniej samym "testom". Zazwyczaj są tam rowery zaczynające swoje ceny gdzieś w okolicach 15-20k. Mam wrażenie, że jak ktoś chce już wydać tyle na rower, to szuka jakiś ciekawszych informacji niż np. "Najwyższej klasy osprzęt w postaci Shimano XTR gwarantuje płynność zmiany biegów." Litości!

Śmieszą mnie też zmanierowane narzekania. W wielu "testach" takie znalazłem. Dla przykładu - test roweru do All-Mountain/Trail/Enduro, oczywiście full, coś koło 12,5kg, moim zdaniem już niebezpiecznie wylajtowany jak na rower do tłuczenia się po skałach. A w tekście czytam "Rower sporo ważący, szczególnie koła wydały nam się bardzo ciężkie, co było czuć na podjazdach." Ręce opadają, ciekawe czy w ogóle byli z nim w górach.

Albo inny przykład - też jakiś rower stricte do jazdy w górach, topowy model za chyba 20-25k. Przez połowę "testu" autor po prostu wymienia części które są w rowerze, później kopiuj/wklej (z materiałów marketingowych) - tekst o zawieszeniu. I na koniec jedyne co od siebie napisał to, że rama jest za mała i przydałby się dłuższy mostek! Haha, no nie mogę! Jak testówka była za mała, to trzeba było oddać niższemu koledze do testów, a nie wymyślać coś o mostku.

Wiarygodność?
Inna sprawa, to tajemnica poliszynela związana z układami gazet z konkretnymi markami. Słyszałem wiele plotek na ten temat, i sam się o tym przekonałem jakiś czas temu. Shimano wprowadziło jakąś mega badziewną kamerę sportową na rynek, lata świetlne za konkurencją. Oczywiście "prasa" rowerowa piała z zachwytu, również na swoich Facebookach. Pozwoliłem tam sobie skomentować ich newsa, napisałem post z krytyką kamery. Tak w skrócie, że mocno zniekształca obraz, że tworzy się winietowanie i chyba coś o słabych parametrach technicznych też było. I co się stało? Mój komentarz powisiał może z 15 minut, po czym szanowna gazeta usunęła go w całości... Dla mnie to jasny komunikat czyje interesy chroni taka gazetka.

Profesjonalizm?
Generalnie nie przepadam za krytykowaniem czyjeś pracy, i pomimo że chciałem już dawno napisać ten artykuł to powstrzymywałem się. Jednak ostatnio zobaczyłem to zdjęcie w jednym z magazynów, i w połączeniu z kasacją mojej opinii, miarka się przebrała ;)


Mamy tu coś mniej więcej wysokości większego krawężnika. Zjazd z płaskiej polanki na płaską drogę. I co robi autor testu (tak, to zdjęcie pojawiło się przy okazji testu roweru)? Tyłek na tylnym kole, klata na siodełku? Poważnie? Taką pozycję to można przyjąć na prawie pionowej ściance, a nie na krawężniku. Wygląda to co najmniej absurdalnie!

Podsumowanie
Płacąc za gazetę, w sumie nie małe pieniądze, wymagam solidnych tekstów od profesjonalistów, a nie marketingowej papki od ludzi, którzy zdają się nie mieć pojęcia o jeździe na rowerze górskim. Więcej po takie czasopisma na pewno nie sięgnę.


Źródło zdjęcia numer 3: photobucket.com
Zdjęcia numer 1 i 2: TrzecieKoło

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, mogą Cię też zainteresować:

12 komentarzy:

  1. Dokładnie tak to wygląda! Nie ma co traktować poważnie artykułów z tych gazet, bo wszystko jest opłacone. Już od dawna nie kupuje gazet rowerowych. I tak tylko xc i szosa tam królują. JEdynie 43ride był spoko, ale to zupełnie inna kategoria i niestety skończyło się na 2 numerach papierowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, 43Ride bardzo cenię, i ono tutaj nie jest brane pod uwagę. Szczególnie, że właśnie głównie jest to PDF, do tego bezpłatny, robiony z zajawki. Drukowane oba numery też mam, i to jedyne polskie czasopismo rowerowe, na które nie żałuję, że wydałem kasę.

      Usuń
  2. Mogłeś otagować (czy jak to się tam nazywa, w każdym razie @ się robi przed nickiem) magazyn Bike, bo to pewnie z niego pochodzi ostatnie zdjęcie :)
    Ciekawe co by Ci odpowiedzieli.

    Niestety tak to już jest, że rowery nie różnią się od siebie dramatycznie bardzo, różnice oczywiście są ale na pewnym poziomie to kosmetyka.
    I jak ktoś siada i ma "znów" napisać test roweru za 20k, to co ma napisać? :)

    W rowerowych gazetach bardzo brakuje mi testów, czy opisów rowerów turystycznych, miejskich, hybryd - tak jakby istniało tylko MTB i ewentualnie trochę szosy.
    A tak to co się kupi, albo przejrzy w Empiku jakiś numer, to niestety wciąż to samo...

    Nie chcę by to brzmiało jak totalne narzekanie, ale często widać ciężko przerwać utarte schematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałem uniknąć podawania wprost nazw magazynów :P ani jakoś specjalnie nie zależy mi na dialogu z nimi.

      Rozumiem ich metody działania, jest to dla nich wygodne, przynosi zyski, zapewnia przetrwanie na rynku, po co by mieli coś zmieniać? ;)

      Oczywiście zrozumienie i popieranie takich działań nie idzie w parze w tym przypadku :P

      Co do rodzajów rowerów, to ja bym widział z chęcią właśnie jeszcze większą specjalizację. Turystyczne, miejskie, xc, szosa, ekstremalne każdy powinien mieć oddzielną gazetę :P Ale wydaje mi się, że Polska niestety jest za małym rynkiem na tyle gazet.

      Usuń
  3. Świetny artykuł, mam identyczne odczucia i to był powód czemu zaprzestałem prenumeraty. Czasem tylko w empiku przejrzę interesujące mnie kwestie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również od pewnego czasu nie kupuję już czasopism rowerowych. Po części może dlatego, że w ogóle czytam mniej "na temat", a po części dlatego, że niejednokrotnie miałem takie odczucia jak Ty. Zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć np. na nową linkę hamulcową ;) A skoro o pieniądzach mowa, jakimś rozwiązaniem, kompromisem może być kupowanie starszych numerów w "punktach" ze starymi gazetami, np. na dworcach. Zamiast 10 zł wydamy 2, a będziemy opóźnieni w niusach tylko miesiąc! ;)

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sedno, sprawa oczywiscie dotyczy większosc prasy branzowej z każdej dziedziny. Smutne i prawdziwe.

    Wniosek - jedynie u blogerów dostaniesz rzetelne informacje na poziomie i bez reklam, bo reklamodawcy wierzą w gazety, choć porównujac nakłady (zazwyczaj kilka tysiecy) i stastyki odwiedzin blogów to podejrzewam, że przeciętny blog rowerowy ma większą poczytność ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dwóch lat nie kupuję czasopism rowerowych z własnie tych powodów które tu wymieniono . Nie dawno pojawił się na półkach szumnie zapowiadany magazyn BIKE ..i co ?? Żenada na kołach..kupiłem pierwszy numer i na tym poprzestanę .

    OdpowiedzUsuń
  7. Przestałem kupować dwa czy trzy lata temu. Za te pieniądze wolę kupić szeleszczącą papierową mapę szlaku. A co do testów - wybaczcie, czasem pisane są takim językiem, że nie wiem co autorzy mają na myśli. Jeżeli chcę coś "nowego" dowiedzieć się o samych rowerach to proszę córkę o jakiś katalog ze sklepu. Nie powiem jakiego bo to by była reklama.

    OdpowiedzUsuń
  8. A jak kupuję, bo lubię czytać o rowerach, zwłaszcza w sraczu ;) Obrazki lubię też.
    Bardziej serio - rower to nie akcelerator cząstek, a czasopismo rowerowe to nie pozycja dla maniaków, tylko dla - że tak to ujmę - ogółu społeczeństwa. Raz więc, że trudno oczekiwać, aby opis sprzętu był jakoś szczególnie detaliczny, bo ile można się rozwodzić nad korbą, zębatką czy przerzutką, dwa że musi być zrozumiały dla większości. Swoją drogą co można napisać o XTR vs. Deore, poza tym że jest lżejszy, płynniej działa i nie ma telewizorków ;)
    A propos reklam i artykułów-niby-sponsorowanych - nie mam wrażenia, że reklama przesłania meritum. Ponownie - rower to proste urządzenie, które zazwyczaj jest co najmniej wystarczającej jakości aby bezproblemowo jeździć. Trudno więc oczekiwać od pism żeby, za przeproszeniem, yebały każdy wypust, bo zazwyczaj po prostu nie bardzo jest do czego się przyczepić. No chyba, że jakieś detale w stylu za stromy jakiś kąt albo skrzypi mu siodełko, ale tu znowu wracamy do kwestii przeciętnego odbiorcy i pytania po cholerę mu takie informacje.
    Inna kwestia jest taka, że mam wrażenie iż Twój wpis został zainspirowany przez pewien magazyn na M i R, który faktycznie nie słynął ze zbytniej dbałości o szczegóły w testach. Nie ma czegoś takiego w Bb, gdzie subiektywizmu masz na pęczki. Również nowość, czyli Bike Magazin PL, sprawia pod względem dbałości o detale znacznie lepsze wrażenie. Nie wspominam o MBA WMB/Bikeradar, bo rozumiem że temat ich nie dotyczy.
    Aha - w kwestii sponsorowania - podobne podejrzenia pojawiają się w przypadku praktycznie każdego magazynu branżowego. Redakcje uporczywie zaprzeczają, czytelnicy wiedzą swoje, a prawda zapewne leży jak zwykle w okolicach środka. Albo i nie.
    Generalnie, jak wskazałem na wstępie, magazyny rowerowe są przydatne co najmniej w jednej sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bike Action był spoko, jak istniał

    OdpowiedzUsuń
  10. Ugodowo napiszę, że prawda leży pośrodku. To znaczy moim podstawowym zastrzeżeniem jest stosunek ceny do jakości. Ilekroć kupuję i czytam takie czasopisma (najczęściej Bb, choć w Empiku staram się przeglądać każdy ważniejszy tytuł) mam na koniec wrażenie, że szkoda było mi wydać tą dyszkę... Wiem - brzmi to bardzo żałośnie i zdaję sobie sprawę, że tym sposobem wychodzę na skąpca, ale jestem zdania, że dokładając kolejne 10zł mam jakiś egzemplarz książki (literatury) w promocji :))
    No i wracając do powyższego stwierdzenia o jakości. Zawartość tychże czasopism nijak nie przystaje do polskich, przeciętnych realiów (szarej rzeczywistości). Ktoś powie, że te pisma są dla fanów i że jeśli komuś naprawdę zależy, to znajdzie cenne dla siebie informacje. Ba! Być może później wyda te kilkanaście tysiaków na prezentowany model roweru, czy ogólnie sprzęt z wyższej półki. Ale ja raczej twierdzę, że to raczej taka bajka dla pospólstwa, gdzie pokazują ładne obrazki, ładnych rowerów, w zajefajnym terenie. Słowem sen, który raczej mało komu się ziści. I to też nie jest takie złe, bo każdemu wolno pomarzyć :))
    Jednak brak w tym nieraz obiektywizmu spowodowany drastycznym podwyższeniem pułapu. Bo jak tu narzekać na coś, co przeciętnie kosztuje kilka naszych średnich krajowych??? Przecież nie będziemy psuć komuś reklamy (tym bardziej, że firmy rowerowe zapewne dokładają się do zawartości tzw. sponsoring).
    Mimo tych zastrzeżeń łapię się na tym, że lubię poczytać i pooglądać obrazki, więc jednak może warto żeby takie gazety istniały?

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!