piątek, 22 listopada 2013

Barcelona: rowerowe ciekawostki i użyteczne informacje - część 1/2

W poniedziałek wróciłem z Barcelony, spędziłem tam 8 dni. Mieszkałem dokładnie 1864km w linii prostej od domu. Ta konkretna już odległość gwarantuje zupełnie inne warunki klimatyczne, a co za tym idzie sezon rowerowy trwa dużo dłużej niż u nas. Byłem tam pierwszy raz i nie wiedziałem, że to miasto ma taki świetny potencjał dla dwóch kółek.

Od razu napiszę, że nie był to wypad rowerowy, a bardziej urlopowo romantico-turistico ;) z dziewczyną, ale nazbierałem trochę ciekawostek stricte rowerowych i na nich się dziś skupię.

1. Wypożyczalnia miejskich rowerów
Na początek popularne w wielu europejskich miastach, również w polskich, rowery miejskie stojące na ulicy. Tutaj spory zonk, bo aby wypożyczyć takie dwa kółka potrzebny jest dowód świadczący o obywatelstwie hiszpańskim. Tak więc jako turysta możemy co najwyżej popatrzeć na te wymyślne twory. Cyknąłem kilka fotek, całkiem ładnie się prezentują w tych stojakach. Zwróćcie uwagę, że przednie koło jest dużo mniejsze od tylnego.

02. W całym mieście są takie stojaki...

03. ...pełne rowerów...

04. ...o różnej wielkości kół ;)

05. Niestety tylko dla miejscowych.

2. Inne wypożyczalnie
Turyści mogą skorzystać z prywatnych wypożyczalni. Jest ich trochę, ceny wahają się od 5-6 Euro za 2 godziny, 10-15 Euro za 24 godziny oraz 50 Euro za tydzień. Kask czy foteliki dla dzieci są zazwyczaj w cenie. Co mnie zdziwiło, to ceny składaków na malutkich kółkach są wyższe od wygodnego mieszczucha. Najdroższe są szosy i MTB. Te ostatnie to oczywiście produkty z najniższej półki, często coś pokroju marketowców.

06. Ulotki z wypożyczalni

Można też skorzystać z opcji wypożyczenia roweru połączonego z zorganizowanym zwiedzaniem Barcelony. Koszt około 20 Euro za 3-godzinny trip. Poniżej zdjęcie takiej wycieczki :)

07. Zwiedzanie Barcelony na rowerach

3. Jakich firm rowery typu MTB są popularne w Barcelonie?
Przez te 8 dni spotkałem sporo ludzi na rowerach górskich, głównie klimaty XC i AM. Rzuciło mi się w oczy, że bardzo dużo rowerów było firmy Orbea. W sumie nie jest to dziwne, gdyż jest to hiszpańska marka. Mocno zauważalne były też rowery B'Twin/Rockrider/Decathlon, nie tylko sztywniaki, ale i fulle. No i następna marka, która nie dziwi, bo jest jej pełno na całym świecie, to Specialized.

4. Downhill, Urban-Downhill, All-Mountain, Enduro
To jest coś z czym Barcelona zupełnie mi się nie kojarzyła. Szczerze? Jedyne co wiedziałem, to że leży nad morzem. A co jest w 3 pozostałych kierunkach? Otóż góry i wzniesienia! Najwyższy szczyt, Tibidabo, jest 512m npm co daje nam pięćset metrów realnego przewyższenia, bo przecież Barca leży nad samym morzem!

08. Miasto jest otoczone wzniesieniami

09. Widzicie ten krajobraz za mną? Wg mapy stoję jeszcze w Barcelonie! Też się zdziwiłem.

10. Widok z Tibidabo, akurat się rozpadało tego dnia.

11. Następny ładny widoczek na miasto.

Miasto płynnie wspina się we wszystkich kierunkach na góry, co przekłada się na świetne warunki do Urban Downhillu. Trzeba tylko uważać na turystów ;) Tysiące schodów, murków i stromych, ciasnych ulic - tak to właśnie wygląda. Na Tibidabo wjeżdza nawet kolejka torowa. Ma specjalne miejsca na rowery i może zabrać do 5 rowerów. Jeździ jakoś co 15-20 minut. Znalazłem kilka filmików w necie, tu widać jak dojechać (na początku):


Tu jest pokazana trasa dh/fr na Tibidabo:


W pobliżu Barcelony odbywają się nawet zawody! To jest trasa położona tak mniej więcej w tych górach za mną ze zdjęcia numer 9. A dokładniej w Sant Andreu de la Barca, 30km od Tibidabo:


A tu dla odmiany jest filmik Urban Downhill w wykonaniu prosów - Cedric Gracia & David Acedo:


Co prawda po szybkim rekonesansie uważam, że jest jeszcze sporo ciekawszych miejsc do Urban-DH niż to z filmiku. Np. drogi prowadzące do Parku Güell, oraz sam park. Do góry prowadzi mnóstwo ruchomych schodów, dzięki którym nie trzeba się męczyć z podjazdami na DH maszynie ;)

12. Oczywiście jest tam bardziej stromo i wyżej niż się wydaje, zdjęcia wszystko wypłaszczają :(

13. Ruchome schody są praktycznie wszędzie, to dla turystów.

14. Wow!

Sam park jest niesamowity, zresztą jak wszystko co projektował Gaudi. Jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO i jest tam niestety zakaz jeżdżenia na rowerach, ale myślę że czasem sobie można pozwolić w porannych godzinach na szybki przelot ;) Masa klimatycznych ścieżek, ścianek, schodów, dropów i kamieni z których można się nieźle wybić, a później wjazd w te uliczki ze zdjęć powyżej.

15. Widok z Parku Güell

16. Park inside

W parku trzeba tylko uważać na policję śmigającą tam na motorach. No dobra, nie zachęcam do łamania lokalnego prawa, ale... taki przejazd jest ciekawy ;)

17. Policia

Natomiast bliżej morza jest jeszcze wzniesienie o nazwie Montjuïc. 173m npm, są to realne 173 metry przewyższenia, bo górka praktycznie wchodzi do morza. Jest sporo schodów (w tym ruchomych) w drodze do Narodowego Muzeum Sztuki Katalońskiej. Jest też kolejka linowa, na pewno zabiera wózki z dziećmi, więc rower chyba też wezmą, ale tutaj nie mam pewności, nie pytałem. Tutaj poza Urban DH jest też trochę mini traili. Taki filmik znalazłem z tego miejsca, niestety nie ma tu z połowy miejscówek z tego wzniesienia, ale i tak sporo można zobaczyć:


Ah, no i zapomniałem napisać, tam gdzieś powyżej wstawiłem film z Cedric Gracia & David Acedo - Urban DH, to też Montjuïc. Dzieje się właśnie w okolicach Narodowego Muzeum Sztuki Katalońskiej.

18. Kolejka na Montjuïc

Na dziś to tyle, zapraszam za kilka dni na drugą część relacji z Barcelony.

Edit:
Jest już część druga - klik.


Zobacz też:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!