poniedziałek, 26 maja 2014

Nigdy się nie poddawaj!

Dokładnie 8 tygodni temu, przez kontuzję, zakończyłem swoją przygodę z rowerem. Złamałem piszczel i skręciłem staw skokowy. Mogliście przeczytać o tym tutaj. Nie pisałem na blogu o moim monotonnym i nudnym życiu z ostatnich dwóch miesięcy. Aż do dziś. Bo nareszcie nastał ten dzień, w którym wsiadłem na rower!

Nie wiem czy pamiętacie, ale wg zaleceń smutnych panów ze szpitala miałem dopiero po 5-6 tygodniach iść na pierwszą kontrolę i EWENTUALNE zdjęcie gipsu. Sześć tygodni unieruchomienia to istne zabójstwo dla nogi, przywrócenie jej do pełnej sprawności zajęło by wieki.

2. Tyle zastrzyków przyjął mój brzuch. Lek anty-zakrzepowy.

Przyznaję, że początkowo byłem zdruzgotany. Na szczęście istnieją lekarze sportowi, będący bardziej na czasie z nowymi technologiami i metodami leczenia. Wizyta u takiego specjalisty zaowocowała zdjęciem gipsu już 5-go dnia po kontuzji. Zastąpiliśmy gips ortezą. To taki but, który można zdjąć samemu (np. do umycia się), no i waży z 5 razy mniej. Ma wbudowany system pneumatyczny, z pompką do regulacji stopnia usztywnienia i ucisku nogi. Tu wielkie dzięki dla Wojtka za pożyczenie tego cudu techniki.

3. Orteza

Po 4 tygodniach, w większości spędzonych na tyłku - noga musiała być w górze - przyszedł czas na całkowite pozbycie się usztywnienia. Oczywiście nadal musiałem chodzić o kulach. Zacząłem konkretną rehabilitację. Ćwiczyłem zawzięcie. Dwa treningi, po kilkanaście różnych ćwiczeń, dziennie. Plus jakieś drobne aktywności przez praktycznie cały dzień.

4. Piąty tydzień - jeszcze o kulach

Dokładnie 6 tygodni po wypadku zacząłem chodzić bez kul! Radość była ogromna, aż ciężko to wyrazić słowami. I pomyśleć, że po 6 tygodniach to miałem dopiero zdjąć gips! In your face, "doctor"!

5. Mój domowy zestaw do rehabilitacji. A, i jeszcze taśmy nie załapały się na fotę.

Ćwiczyłem zawsze do utraty tchu i przesuwałem stopniowo granicę bólu. Postępy było widać z dnia na dzień. I wiecie co się stało w 8 tygodniu? TAK! Wsiadłem na rower! :D

6. Wreszcie na rowerze!

7. Na razie tylko po płaskim...

8. ...ale radocha jest i tak ogromna!

Jak jak kocham rower! Ależ mi brakowało jazdy na dwóch kółkach! Taaaaaaaaaaaki jestem szczęśliwy :) Teraz już będzie tylko z górki. Ćwiczenia rehabilitacyjne oczywiście nadal będę robił, bo stopa nie wróciła jeszcze do 100% sprawności. Ale przynajmniej nie jestem już skazany na wieczne siedzenie w domu, i wróciłem do rowerowania :)

Na tę okazję specjalnie kupiłem buty za kostkę. Usztywniają i chronią dużo lepiej niż zwykłe kamasze. Udało mi się znaleźć model z identyczną podeszwą jak moje poprzednie rowerowe pomykacze. Zależało mi na tym, bo bardzo dobrze trzymały się pedałów, wytrzymały ze 2-3 sezony i ogólnie dobrze mi się w nich jeździło. Sprowadziłem je na zamówienie z ju es end ej. Tak na marginesie, to w sumie za 2 pary DC zapłaciłem mniej niż za 1 parę "kultowych" Five Ten'ów...

9. Nowe buciory z USA

10. Podeszwa ta sama, tylko inne kolory. Na dole stary oczywiście.

Coś mi się odeszło od tematu, heh. Tak więc w ramach podsumowania - nigdy się nie poddawajcie, z każdej kontuzji można wyjść. Trzeba tylko dużej samodyscypliny i wiary że się uda. Trzeba ćwiczyć i się motywować, myśleć o dobrych rzeczach, które nadejdą gdy wrócisz do zdrowia! Ja dzięki takiemu nastawieniu wróciłem na rower! Spora część sezonu jeszcze przede mną :)

11. O jak ładnie! To na "chorej" nodze!

P.S. Wielkie dzięki dla Beti za wsparcie i pomoc przez ten cały czas. Bez Ciebie było by ciężko.


Zdjęcia:
1, 4, 6, 7, 8, 11 - Beti
2, 3, 5, 9, 10 - TrzecieKoło
Edycja wszystkich zdjęć: TrzecieKoło

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, mogą Cię też zainteresować:

11 komentarzy:

  1. Nie pozostaje nic tylko pogratulować mocy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdradzisz nazwę modelu buciorów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, są to DC Men's Spartan High WC Shoes.

      Usuń
  3. No... To panie... zaległości w treningu się kłaniają ;) Łydka jakaś taka cieniutka :D Oczywiście żartuję... Wracaj szybko do formy bo sezon w pełni się zaczyna. A na motywację, teledysk w którym nie ma, że się nie da... Najlepszego!!!

    https://www.youtube.com/watch?v=M97vR2V4vTs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypas teledysk, motywujący na maxa.
      Dzięki, łyda będzie rosła :)

      Usuń
  4. http://www.11points.com/images/grammartattoos/neverdontgiveup.jpg

    OdpowiedzUsuń
  5. Strzykawki po clexanie są dobre do aplikowania smaru pod uszczelki/do uszczelnionych łożysk!

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!