wtorek, 10 września 2013

Wypad do Kamieńska oraz pierwsze wrażenia z Kony Entourage


W weekend odwiedziłem Kamieńsk. Już kiedyś pisałem o tym miejscu, jest to najbliżej położona Warszawy górka z wyciągiem do rowerowych szaleństw. Tam też odbyły się pierwsze poważniejsze testy mojego nowego nabytku, pierwszego roweru z pełnym zawieszeniem, czyli Kony Entourage.

02. Czajko i ciekawski Pan

Z Czajko i Pawłem427 spotkaliśmy się o 8:45 i zapakowaliśmy rowerki na samochód. Pogadaliśmy chwilę z bardzo zaciekawionym rowerami, i ich mocowaniem, Panem (uwieczniony na fotce powyżej ;) i ruszyliśmy do Kamieńska. Jedzie się tam niecałe 2 godziny stosunkowo nową S8-ką. Jest komfortowo i szybko.

03. Zbliżający się Kamieńsk

Kamieńsk się zbliża, charakterystyczne wiatraki widać już z daleka, Piękna pogoda, czyste niebo, słońce świeci. Rowerki wypakowane, uzbrojeni niczym rycerze, w kaski i zbroje, ruszamy na podbój górki ;)

04. Wyciąg

05. Góra Kamieńsk

Trochę narzekania na Kamieńsk
Może najpierw kilka słów o samej trasie i ogólnie o wyciągu, bo mam mocno mieszane uczucia po tym wypadzie. Grupa PGE ostatnio mocno się reklamuje i promuje w telewizji i internecie, choćby tym spotem poniżej:


Niestety nie wszystko wygląda tak kolorowo i pięknie jak w reklamie, i kojarzy mi się ona z propagandą rodem z czasów komunistycznych. Trasy są dwie w Kamieńsku, ale praktycznie wszyscy jeżdżą tylko jedną, po lewej stronie, patrząc z dołu od wyciągu. Jak powiedział mi Pan z obsługi, niezbyt zadowolony, że w ogóle go o coś pytam, to trasy po prawej w ogóle nikt nie odświeżał, jest sobie po prostu i niszczeje. Natomiast "główna" trasa jest rozjeżdżona przez quady i motory, pełna jest sporych i dość stresujących kolein. Generalnie, jej stan też jest dość słaby. Da się oczywiście jeździć i czerpać z tego niezłą frajdę :) ale płacąc za karnet 63 złote (ważny od 11:00 do 17:30) chciałoby się jednak odczuć, że wydajemy pieniądze na coś co jest choć trochę zadbane i warte tego wydatku. Zresztą sama trasa, tak jak pisałem, nie jest zła, i całkiem mi się podoba, większy problem to sam wyciąg, za który głównie tutaj płacimy.

06. Z przodu Paweł427, TrzecieKoło i kask Czajko ;)

Jego obsługa trochę sprawia wrażenie, jak by rowerzyści byli intruzami. O ile dla pieszych turystów zwalniają wyciąg przy wsiadaniu na krzesełko, to rowerzyści są raczeni pełną prędkością i praktycznie ścięciem z nóg. Trzymasz rower na rękach, ma te 15-20kg, nagle nadlatuje od tyłu krzesełko na które musisz wskoczyć, przy dużej prędkości noga może Ci się spokojnie zawinąć pod krzesełko, przytrafiło mi się to parę razy, i widziałem że inni też tego doznali. Nie jest to fajne uczucie. Mówili do mnie per Ty, rzucając krótkie "Wsiadaj! Teraz ty", a dla pieszych byli extra grzeczni, "Proszę tutaj podejść, zapraszam, proszę wsiadać". Nie wiem co o tym myśleć... Sprawiało to wrażenie, jak by rowerzysta był jakimś gorszym klientem...

Poza tym tempo wyciągu, grrr, szkoda gadać, jedzie tak wolno, że mam wrażenie że na piechotę można podejść szybciej ;) Co chwila się zatrzymywał, lub jechał z prędkością tak małą, że praktycznie stał w miejscu.

Nie chcę tutaj rozpuszczać jakiś plot, ale obiło mi się uszy, że właściciel wyciągu po prostu zupełnie nie "czuje" rowerów, i nie dba ani o osoby zajmujące się trasą downhillową, ani o klientów, którzy tam przyjeżdżają z rowerami.

Przez takie podejście myślę, że w następnym sezonie będę bardziej planował wypady na cały weekend w góry, niż takie 1-dniówki do Kamieńska. Drożej i dalej, ale zdecydowanie więcej frajdy i lepszego klimatu.

Kona Entourage 2012
No dobra, dość narzekania, jakoś się strasznie rozpisałem, przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy :D Nowy rowerek spisał się super, jestem mega zadowolony. Obawiałem się lekko, że może to zła inwestycja, że koncepcja roweru mini-dh się nie sprawdzi itp. itd.

07. TrzecieKoło na szczycie

Ale sprawdziła się na maxa. Problem przejazdu przez sekcje korzeni, czy tzw. tarki, czyli serie poprzecznych następujących po sobie wyżłobień i kolein, znany mi bardzo dobrze ze sztywniaka zupełnie zniknął. Można teraz po prostu puścić hamulce i przelecieć przez wszystko bez problemu. Na hardtailu telepało niemiłosiernie i przy dużych prędkościach tył po prostu latał jak chciał i nie czułem się pewnie. Kona wybiera wszystko i teraz jedynym ograniczeniem jest moja głowa, a nie sprzęt. Trochę mi zajęło czasu przyzwyczajanie się do zupełnie innej specyfiki przejazdów przez przeszkody. Wniosek jest jeden, mogę teraz wszystko przejechać ze 2 razy szybciej, sprzęt już w niczym mnie nie ogranicza, tylko trzeba jeszcze mózg o tym przekonać ;) Nawyki z HT zostały i automatycznie hamowałem w wielu miejscach, gdzie zupełnie było to nie potrzebne.

Tak naprawdę, to może to zabrzmieć absurdalnie, ale bezpieczniej jest nie hamować i lecieć na pełnej ku..., prędkości, niż przyhamować i stracić kontrolę.

08. Ruszamy - Paweł, TrzecieKoło, Czajko

Po każdym przejeździe bawiłem się regulacjami dampera (Fox Van R), wydaje mi się, że znalazłem optymalne ustawienie po całym dniu jazdy. Natomiast amortyzator przedni - Rock Shox Domain - mam wrażenie, że ciutkę jest za sztywny w porównaniu do tyłu, może lżejsza sprężyną by tu zdała egzamin. Z drugiej strony pracował prawie całym skokiem... Pod koniec przykręciłem trochę tłumienie powrotu w stronę żółwika, czyli na wolniejsze, i było przyjemniej. Będzie trzeba jeszcze trochę poeksperymentować w tej materii.

Ustawiłem też pod siebie klamki od hamulców, cyngle przerzutki, zamieniłem miejscami manetki hamulca i przerzutki, bo tak mi wygodniej je obsługiwać. Co do hamulców, to są szalone. Wystarczy je lekko dotknąć, i rower się zatrzymuje. Mam wrażenie, że aż za dobrze hamują. Trochę trwało zanim do tego przywykłem.

Bardzo ciekawa dla mnie obserwacja, to że dość wysoka waga roweru nie ma absolutnie żadnego znaczenia negatywnego podczas zjazdu. Pędząc w dół zupełnie nie czułem, że Kona waży aż o 4kg więcej niż mój Commencal... Tak więc na pewno nie będę zwracał uwagi na wagę części, jeśli przyjdzie mi coś kiedyś wymieniać. Poza tym pewnie dzięki tej masie sprawia niesamowite wrażenie, wszystko jest mega sztywne, solidne i wygląda na bardzo wytrzymałe.

09. Łukasz i Czajko

Oczywiście na samym początku zaliczyłem 2 gleby ;) Jedna jest uwieczniona na filmie poniżej :) Jeszcze nie bardzo ogarniałem rower. Dopiero ostatnie 3-4 zjazdy czułem, że wiem co robię, i pewniej nim operowałem i starałem się nie jechać jak worek kartofli ;) Ale jeszcze pewnie minie kilka wyjazdów, zanim na dobre się rozjeżdżę. Nie czułem się jeszcze na siłach skoczyć 2 większych wybić, a szkoda :( Ale ogólnie to co udało się poskakać to bajka. Rowerek jest jak kanapa, i lądowania są super delikatne i przyjemne, a w locie trzyma się niesamowicie stabilnie.

Dobra, czas na filmik, kamerka na głowie Pawła, ja to ten biało-niebieski. Trochę go pomontowałem, coby nie był bardzo monotonny, ale i tak to bardziej taka pamiątka dla mnie, niż jakiś wypas do chwalenia się w internecie ;)


No i to chyba na tyle by było, rowerek super, dobra ekipa, fajnie się jeździło, dzięki chłopaki jeszcze raz za wypad i do następnego :) A Tobie, drogi czytelniku, gratuluję dobrnięcia do końca artykułu, jesteś dzielny, że przeczytałeś cały tekst ;)

Ah, jeszcze 2 ładne fotki z powrotu do domu :)

10. Rowerki jadą do domu

11. Widoczek musi być - zachód Słońca gdzieś między Kamieńskiem a Wawą ;)


Autorzy zdjęć:
1,2,3,4,5,10,11 - TrzecieKoło
6,8 - Kadr wycięty z headcama Czajko
7,9 - Kadr wycięty z headcama Paweł427
Film nagrany headcamem Paweł427
Edycja i montaż filmu, oraz wszystkich zdjęć - TrzecieKoło

Zobacz też:

10 komentarzy:

  1. Fajny artykuł, Samotny Wilk z Powsina

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmik chillowy taki :) podoba mnie sie to ujecie do tylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też choć nie do końca udało się osiągnąć efekt zamierzany, ale cóż człowiek na błędach się uczy next time będzie lepiej :) -> Paweł427

      Usuń
  3. A2? Raczej S8...
    Fajny wypad:) A niestety z tą trasą się potwierdza że schodzi na psy:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Aj nie będę ukrywał, że zazdroszczę :). Nie mogę się już doczekać na swój debiut w jakimś bikeparku, ale to niestety temat dopiero na przyszły sezon. Sprzęt jeszcze w budowie. Też zaczynam na ht, jednak full to dla mnie za duża ekstrawagancja na płaskie jak stół Mazowsze i kilka wypadów w góry w sezonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, rozwiązaniem jest rowerek enduro, którym można wszędzie jeździć. I na taki zbierałem... Ale w końcu doszedłem do wniosku, że jak już się jedzie w góry, to szaleć na całego ;)

      Na HT też będziesz miał mega fun, tylko później, jak się przejedziesz na paru fullach kolegów, to się okaże, że może być jeszcze dużo lepiej, i zaczniesz zbierać na fulla ;)

      Każdy tak kończy ;) Jak się nie ma kasy, to i tak w końcu się skądś wykombinuje, jak zajawka się będzie utrzymywać. Historia lubi się powtarzać ;)

      Usuń
  5. Jadąc z kumplem w Rychlebskie ścieżki i okolice Czarnej góry mijałem tą górkę po drodze i nie podejrzewałem że tam mogą być jakieś trasy. Szkoda że zaniedbane.

    Zacząłem przeglądać Twój blog, bo szukam miejscówek do pojeżdżenia/poskakania w Warszawie. Ale poza Bartycką, która mnie lekko przeraża nie znalazłem nic fajnego.

    A przy okazji. Ten Entourage z krótkim tyłem wygląda jakby świetnie pasował do Superflow w Rychlebach (pomijając sekcję podjazdową).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siema wastedqba, poprzeglądaj tutaj posty, parę stron - Wyprawy i autorskie wpisy. Często pojawia się tam Kazurka, to jedna z lepszych miejscówek w Wawie. Nie wiem czego dokładnie szukasz, ale np. spoko single do pojeżdżenia są nad Mienią, i ogólnie w MPK. Masz też mini-dh/fr w Starej Miłosnej.

      Usuń
  6. Tak się wczytałem w szczegóły że zostawiłem godzinę jak nic: )

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zainteresowała Cię ta strona?

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!