poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wypad do Kamieńska


W weekend odwiedziłem Kamieńsk. Jest to najbliżej położona Warszawy górka z wyciągiem. Można tam dojechać w 2 - 2,5 godziny samochodem. Super sprawa, bo można wyruszyć z rana, pojeździć cały dzień i wrócić wieczorem. I tak właśnie zrobiliśmy.

Z poznanymi przez forum rowerowe - Czajko oraz Razorem - zapakowaliśmy rowery na dach samochodu i wyruszyliśmy z Wawy jakoś przed 9tą.

1. Dwa Pivoty i jeden Commencal

2. Rowerki w drodze

Dojechaliśmy na miejsce przed 11. Na miejscu dołączyła do nas ekipa z drugiego samochodu - przemas_mx i Pawel427 - i zaczęliśmy śmigać. Niestety brak fotki grupowej ;( Ogólnie fotek mi się nie chciało za bardzo robić, wolałem śmigać ile wlezie, cyknąłem tylko to co widać w tym poście.

3. W tle kopalnia i totalnie płaskie lasy

4. I następny widoczek z góry Kamieńsk

Karnet na wyciąg kosztuje około 50 złotych i jest ważny od 11 do 17.30. Spoko opcja, przez tyle czasu spokojnie można się tam wyszaleć. Akurat zdążyłem się na tyle wyjeździć, że już ręce i nogi odmawiały posłuszeństwa. Zakwasy mam dziś we wszystkich możliwych mięśniach :D

Pierwsze przejazdy szły mi dość opornie, trasa downhillowa jest dość zaskakująca za pierwszym razem. Nie zawsze widać co jest za najbliższym zakrętem lub wzniesieniem i np. można wlecieć na sporego dropa lub przelecieć lądowanie. Na szczęście chłopaki mi pokazali co i jak, bo byli już tam wcześniej.

Poza downhillową trasą, jest jeszcze jedna, taka bardziej dzika. Mocno zarośnięta, bardzo ciasny singielek. Muszę przyznać, że pomimo że wygląda na zapomnianą, to całkiem fajnie się nią jedzie. Można rzec, że ma bardziej endurowy klimat niż downhillowy.

Tak więc Kamieńsk jest interesującą propozycją do grawitacyjnych szaleństw, ale tak na jeden dzień właśnie. Tylko dwie dość krótkie trasy trochę ograniczają to miejsce, można sporo więcej wykrzesać z tej góry. Ale i tak daje naprawdę wielką frajdę :) Ogólnie to był mój drugi wypad w miejsce, gdzie są specjalne trasy rowerowe i wyciąg. Pierwszy to Palenica i Stożek. Kamieńsk, w porównaniu do nich, jest zdecydowanie łatwiejszy i na pewno lepszy na stawianie pierwszych kroków w downhillu. Co nie znaczy, że jest łatwy. Żeby płynnie i szybko przejechać, bez omijania przeszkód, trzeba naprawdę niezłego skilla. Na pewno ponownie jeszcze tu zawitam :)

Jak zwykle u mnie, nie obyło się bez gleb. Na szczęście była tylko jedna, ale znów wróciłem do Wawy poobijany i z ranami. Ale spoko, za parę dni zapomnę :P

Ah, wielki plus dla Czajko za parę fajnych fotek na których się znalazłem :) Oto one:

5. Na bandzie

6. Badanie terenu

7. Lecę...

I to tyle na dziś, wielkie dzięki wszystkim za fajny wypad i sorki, że trzeba było na mnie czekać ;) A tu jeszcze fotka "powrotna".

8. ... i już spakowani i gotowi na powrót do domu


Autorzy zdjęć:
1,2,3,4,8 - ja
5,6,7 - Czajko

1 komentarz:

  1. Fajne zdjecia! Tez musze sie wybrac do Kamienska kiedys.

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!