niedziela, 23 grudnia 2012

Pierwsza zimowa jazda na rowerze w tym sezonie

Śnieg już zalega od dawna, a ja dopiero parę dni temu zrealizowałem pierwszy wypad na dwóch kółkach przez białe zaspy.


Zabawa jest przednia i szybko można zapomnieć o wielkich mrozach i zaspokoić rowerowy głód.

Akurat świeciło słońce i brak wiatru, więc zapadła szybka decyzja - skończę pracę później, teraz lecę na rower. Rzut oka na temperaturę, -5° w słońcu, nie ma tragedii. Zacząłem od lokalnej miejscówki z torem 4x na Kazoorce. Niestety jeżdżą tam teraz tylko dzieci na sankach na wybranych segmentach traski, i cała trasa jako taka była zupełnie nieprzejezdna. Gruba warstwa śniegu skutecznie spowalniała zjazd, i co jakiś czas zatrzymywała mnie w miejscu. Z kolei wszystkie wybicia były na maxa wyślizgane, lód, totalna szklanka. Jedynie ostatni stolik, i zjazd do niego prowadzący - całe obklejone konkretnie ubitym przez saneczkarzy śniegiem - dawały możliwość poczucia większej prędkości i płynnej jazdy. Chwilę tam poszalałem i pojechałem do lasu.


Niestety bateria była na wyczerpaniu, więc nie zdążyłem zrobić prawie żadnych zdjęć, a było naprawdę pięknie, musicie mi zaufać w tej kwestii :) bo akurat zimy nie cierpię.

W lesie, na zacienionych ścieżkach dawał się we znaki mróz, -10°. Mknąc singlami najmocniej go odczuwałem na twarzy, pomimo kominiarki. Ale radocha z jazdy i tak wygrywała :) Nadsterowność roweru i tracenie przyczepności na szybkich i ostrych zakrętach daje nutkę adrenaliny. Naprawdę łatwo się konkretnie wywalić, ale są to jednocześnie świetne warunki do podszkolenia techniki.


Znalazłem króciutkiego singla z mocno ubitym śniegiem, gdzie udawało mi się rozpędzić do 32km/h i ćwiczyć zakręty oraz drobniutkie skoki nad oblodzonymi korzeniami. Trzeba było też się przyzwyczaić do znacznie wydłużonej drogi hamowania względem letnich warunków, szczególnie że koniec tego singla to asfaltowa droga pełna samochodów. Spędziłem tam większość czasu tego dnia. Super zabawa :) Polecam gorąco!

Niestety zaliczyłem też glebę, i to o dziwo na prostej drodze, a nie na zakręcie. Był taki totalnie wyślizgany, z 10-metrowy, kawałek drogi z wybojami. Straciłem panowanie nad rowerem jadąc dość szybko i wywaliłem się centralnie na lewe kolano. Miałem ochraniacz, ale i tak stłukłem sobie trochę nogę, nadgarstek i przedramię... Ale co tam, parę dni poboli, a na rower i tak zaraz znowu wyskoczę :)


A Wy jak spędzacie zimowe dni? Rower poszedł w odstawkę, czy działacie nadal?

8 komentarzy:

  1. "A Wy jak spędzacie zimowe dni? Rower poszedł w odstawkę, czy działacie nadal?"

    U mnie i poszedł w odstawkę i działam jednocześnie :D Zmiany części, czyszczenie, smarowanie, serwisowanie itp. Według mnie najlepsze co można robić w zimę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak spędzamy zimowe dni? Niestety jazda takim rowerkiem: http://www.nofuel.pl/city/classico-ii-brazowy.html
    Nie należy do najprzyjemniejszych, zwłaszcza na lodzie i dużej ilości śniegu. Rower więc chwilowo poszedł w odstawkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rower w zimę w odstawkę?! Nigdy! ;) Jak to mówią: "nie ma złej pogody na rower, są tylko źle ubrani rowerzyści" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chwilowo rower stoi i zbiera kurze - niestety. Ale już się nie moge doczekać kiedy wsiądę na mój pojazd. Mam nadzieję że już wkrótce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. No niestety mój rower na razie stoi w mieszkaniu. Nie mogę się jakoś przełamać i wyjechać w tym mrozie. Podobnie zresztą jak z moim bieganiem...:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiosna Lato Jesień Zima Sezon na rower nie przemija.
    Ja jezdze cały rok.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja raczej staram się nie jeździć zimą. Nie dlatego, że uważam, że to złe. Ale ze względu na własne bezpieczeństwo. Samochodem trzeba zimą mocno uważać, a co dopiero mówić o rowerze.

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!