niedziela, 20 października 2013

Spokojny wypad do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego + kilka zmian na blogu

Jakoś z tydzień temu odwiedziłem jedne z moich ulubionych leśnych terenów do jazdy rowerem, czyli MPK. Była całkiem fajna pogoda, nie za ciepło, nie za chłodno. Złapałem ochotę na eksplorację i odkrycie jakiś nowych ścieżek, które by się udało włączyć do mojej standardowej pętli "nizinnego enduro" złożonej z ciekawych singletracków.

Chodziło to za mną już od jakiegoś czasu, a teraz dodatkowo jeszcze czekałem aż zejdzie mi opuchlizna ze stopy (po małym upadku w Wiśle), więc nie chciałem zbytnio szaleć. Cel - po prostu relaksacyjny, całodniowy trip po MPK, bez żadnego skakania i bez spiny.

02. Ścieżka wśród brzóz jest króciutka, ale zawsze ją włączam do mojej pętli. Klimat!

Jesień już na dobre zawitała, wszędzie kolorowe liście. Coraz więcej ich przenosi się z drzew na glebę ;) Poetycko to zabrzmiało, co nie? Haha, no dobra, nie za bardzo. Nawet pomimo braku Słońca, które zawsze nadaje dodatkowych kolorów, było malowniczo. Dąb czerwony, sprowadzony w XIX wieku z Ameryki Północnej, szalenie się rozprzestrzenił w mazowieckich lasach, i rośnie po prostu wszędzie, potęgując jesienny klimat. Szczególnie ładny okaz jest widoczny na pierwszym zdjęciu. Wiem, wiem, pewnie go nie zauważyliście, bo jest tam mega wypasiony rower ;) Przewińcie stronę do góry, naprawdę jest tam to drzewo ;)

03. Kolorowa jesień

Las pachnie grzybami, uwielbiam ten zapach.

04. Niektóre ścieżki były tak dzikie, że znalazłem podgrzybka na jednej z nich!

Kręciłem się generalnie w rejonach Wesołej i Międzylesia, przejechałem też przez Starą Miłosną i później zacząłem szukać nowych singli. Nowych oczywiście dla mnie. Wszędzie jest masa wąskich ścieżek, które idealnie nadają się pod rower. Zazwyczaj nie są nimi prowadzone żadne szlaki turystyczne, chociaż widzę, że ktoś tam aktywnie działa i na niektórych moich "starych" nitkach pojawiły się kolorowe oznaczenia na drzewach.

05. Jadę! ;)

W ogóle to nie wiem czy już o tym kiedyś pisałem, ale uwielbiam MPK za jeszcze jedną rzecz. Ludzi jest tam jak na lekarstwo, szczególnie na ścieżkach dobrych na rower. Raz że to ogormne tereny, a dwa że dość daleko od głównych, warszawskich, skupisk cywilizacyjnych. W sumie zazwyczaj się spotyka tylko bikerów z zajawką. Można naprawdę dobrze się wychilować.

06. Ścieżynka

Doceniłem singiel nad jednym z lokalnych kanałków. Jest bardzo łagodny w porównaniu do singla nad Mienią, ale ma parę ciekawych momentów. Można tam w większości miejsc jechać po obu stronach "rzeczki", co daje dobre możliwości ułożenia sobie fajnej trasy. Odkryłem, że ciągnie się dalej, niż wcześniej mi się wydawało.

07. Nad kanałkiem

08. Urozmaicenia w dość monotonnym przebiegu

Znalazłem tam też ogromnego, szalonego gapa! Nie wiem kto to budował i skakał, ale wygląda niesamowicie. Ścieżka do rozpędzania wydała mi się trochę za krótka/za mało stroma, aby nabrać odpowiedniej prędkości, ale widać, że ktoś tu latał. Trochę przerażająco wyglądało wyżłobienie na lądowaniu świadczące, że ktoś miał sporą kraksę. Taki niedolot musiał być bolesny, mam nadzieję, że nie wydarzała się tutaj żadna tragedia.

09. Po lewej, przy drzewie wybicie, lądowanie po prawej, przy rowerze.

10. Widok z wybicia

11. Ślady po niedolocie na lądowaniu

Tak z innej bajki to nie mogę się zdecydować na jakiej oponie ganiać po tych lasach. Zmieniłem Geax Saguaro na Tioga Blue Dragon. Z tą pierwszą dużo szybciej i łatwiej się jeździło na dojazdówkach i leśnych ścieżkach. Ale za to niebieski smok i jest niesamowity w piachu. Idzie pięknie, i nie sposób się zatrzymać, nawet na głębokiej i sypkiej nawierzchni, jedzie się po niej normalnie, tylko wolniej. A piachu w MPK jest bardzo dużo... Trzeba będzie to jeszcze przemyśleć.

12. Mój kofany sztyfniaczek :)

13. Gdzieś w MPK

Wracając do samego tripa, później "błądziłem" po losowych ścieżkach, które jakoś tam zawsze łączyły się ze znanymi mi nitkami. Nagle trafiłem na oznakowania maratonu xc. Zupełnie nie siedzę w tematach ścigania się, więc nie wiem cóż to dokładnie za impreza była, ale postanowiłem, że zobaczę którędy biegną jej trasy. Generalnie mega nuda, poprowadzone wielkimi, szerokimi drogami, myślałem, że usnę. Wytrzymałem może z 15 minut i przy pierwszej lepszej okazji skręciłem w losowego singla. I tak w sumie sobie krążyłem aż minęło z 6 czy 7 godzin i pora była wracać do domu.

14. Szeroka kiera w pięknych okolicznościach przyrody

A jak Wasze jesienne wypady? Też jeszcze jeździcie?

Parę technicznych zmian na blogu
Jeszcze kilka słów o technicznych zmianach, które powoli ostatnio wprowadzałem. Szkoda na nie oddzielnego posta, ale warto o nich wspomnieć.

1. Wszystkie zdjęcia, które mają podpisy, dostały czarne obramowanie. Wcześniej było białe, moim zdaniem dużo lepiej teraz się to prezentuje. Co sądzicie? Wielkie dzięki dla Beti za podrzucenie tego pomysłu. :)

2. Dodałem parę dni temu facebookowe "Lubię to" pod każdym postem.

15. Lubię to!

Strasznie się namęczyłem z implementacją tego, już 2 razy wcześniej próbowałem i nie działało prawidłowo. Teraz już przetestowane i jest wszystko cacy. Widać też, że pomimo braku tego przycisku moje posty rozchodziły się po fejsie, bo praktycznie każdy ma przynajmniej kilka lajków, a rekordzista ma ich aż 30 (post o kopaniu singla na Kazurce) :) Nieźle, to cieszy :)


Zobacz też:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!