wtorek, 3 stycznia 2012

Absurdy, przepisy, ścieżki i alkohol versus rower

Witam w 2012 roku :) Miałem kiedyś umieścić tu film nagrany przez mieszkańca Nowego Jorku, który dostał mandat za niejechanie po ścieżce rowerowej. Tłumaczył policjantowi, że nie zawsze da się po niej jechać ze względu na różne przeszkody w postaci dziur, zaparkowanych samochodów itp. itd. Mundurowy oczywiście nie dał się przekonać i wystawił mandat. Rowerzysta nakręcił śmieszny filmik pokazujący czemu nie powinno kurczowo się trzymać pasów dla rowerzystów i w sprytny sposób pokazujący absurd prawa. Zgubiłem link do niego, a później mi wypadło z głowy. Ale oto jest, odnaleziony :)


Film, w chwili gdy piszę tego posta ma, już 4 875 389 wyświetleń. Nie dziwi więc fakt, że nie tylko internautom się spodobał. Trafił do międzynarodowej telewizji RT. Oto wywiad z twórcą filmu.


Patologie w prawie to nie tylko domena Stanów. W Polsce jest jeszcze gorzej. Czytałem jakiś czas temu bardzo ciekawy artykuł o absurdach polskiego prawa w stosunku do rowerzystów jeżdżących po alkoholu. Autor pozbierał teksty z różnych gazet i portali i sklecił ciekawy tekst. Kilka bulwersujących cytatów:
W 2009 roku karę pozbawienia wolności odbywało prawie 2 tys. skazanych za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu. Było ich więcej niż skazanych za takie samo przestępstwo kierowców. Co roku sądy skazują 70-80 tys. pijanych rowerzystów – znowu więcej niż kierowców. Policja nie ukrywa – pijanego rowerzystę łatwiej jest złapać.
Siedzą z gwałcicielami, sprawcami rozbojów – mówi Olkowicz. – Co gorsza, rowerzyści są karani surowiej niż inni. Najwyższy wyrok, jaki mogą dostać, to 12 miesięcy, ale średnia to aż 11 i pół miesiąca. Dla porównania: za kradzież maksymalna kara to dziesięć lat, a średnia wyroków dwa lata.
(...) odpowiada sędzia. – Trafiły do mnie akta człowieka, którego z powodu wielokrotnej jazdy rowerem po pijanemu zamknięto na trzy lata w ramach tzw. kary łącznej. Jedyny żywiciel rodziny. Do wykarmienia bodaj piątka dzieci. Dramat. Pomyślałem, że tak nie może być dłużej, przecież nawet gwałciciele takich wyroków nie dostają.”
Czemu tak się dzieje? Podobno cała Policja dostaje premię uzależnione od ilości łapanych przestępców, budżet też jakoś jest z tym połączony. Polepszają sobie statystyki kosztem niewinnych ludzi... Bo czy taki rowerzysta jest przestępcą? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Nie stanowi zagrożenia dla nikogo innego poza samym sobą.

Całość do poczytania tutaj.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!