czwartek, 8 grudnia 2011

Licznik bezprzewodowy Kellys KCC-16WL - recenzja

Wedle Waszego życzenia z ankiety będzie się tu pojawiać więcej testów i recenzji przeróżnych rzeczy pośrednio i bezpośrednio związanych z rowerami. Zaczynamy skromnie z licznikiem bezprzewodowym Kellys KCC-16WL. Hehe, już widzę miny zatwardziałych endurowców i przeróżnych wyczynowców. Co? Licznik? A po co? :) Ale zacznijmy od początku.

Jest to jeden z najtańszych firmowych bezprzewodowych liczników dostępnych na rynku. Charakteryzuje się dość ładnym, zaokrąglonym wyglądem. Te dwie rzeczy sprawiły, że zaczynając swoją przygodę z rowerami górskimi, i za bardzo nie orientując się w temacie, zdecydowałem się na zakup. Widziałem licznik u innych osób, i strasznie mi się podobało, że można zobaczyć przejechany dystans, i aktualną prędkość. Też chciałem takie cacko.

W pudełku znajdziemy instrukcję, 2 baterie, 4 zipy, licznik, uchwyt na kierownicę, malutki czujnik montowany na szprychy oraz nadajnik montowany na widelec. Wszystko jest plastikowe, wykonanie nie budzi zastrzeżeń.

Instalacja sprzętu jest dziecinnie prosta, obrazki w instrukcji są jasne i przejrzyste. Wkładamy baterię do licznika i do nadajnika, przypinamy je zipami do roweru. Warto poświęcić chwilę na porządne ustawienie obwodu koła, ale o tym napiszę na koniec.

Trochę może razić dość sporych rozmiarów nadajnik przyczepiany do przedniego amortyzatora. Na szczęście miałem czarny widelec, więc jakoś mi to zupełnie nie przeszkadzało. Nadajnik też jest czarny i się dobrze komponowały razem.


Kellys ma wiele funkcji:
  • prędkość aktualna
  • prędkość maksymalna
  • prędkość średnia
  • dystans dzienny
  • dystans całkowity
  • czas jazdy (liczony tylko, gdy rower jest w ruchu)
  • zegarek (format godziny 12/24h)
  • możliwe porównanie aktualnej prędkości oraz śledzenie zmiany prędkości
  • funkcja SCAN (wyświetla na zmianę wartości z pozostałych funkcji)
  • pomiar temperatury (-10C do +50C) w C/F
  • możliwość ustawienia dystansu serwisowego

KCC-16WL służył mi dzielnie przez 2460 km, więc sporo mogę o nim powiedzieć :) Ogólnie jestem całkiem zadowolony z tego sprzętu. Ma wszystkie potrzebne funkcje. Miło, że do czasu jazdy nie dolicza czasu postojów. Wiadomo dzięki temu ile tak naprawdę czasu jeździliśmy, a nie ile czasu spędziliśmy na leniuchowaniu ;) Przełączanie funkcji jest wygodne, wyświetlacz czytelny. Wszystkie wskaźniki są łatwe do zrozumienia. Ciekawostką jest możliwość ustawienia dystansu co ile licznik ma nam przypominać o konieczności przeprowadzenia serwisu. Chociaż z czasem, gdy przerzuciłem się na cięższą jazdę, zupełnie tego nie używam, bo serwis średnio robię co 1-2 jazdy. Ale do zwykłego XC jest to świetna sprawa.


W sieci wyczytałem, że ludzie narzekają na słabe mocowanie i że licznik im wypadał wiele razy. Mi się to nigdy nie zdarzyło, a na rowerze również skaczę i jeżdżę po schodach. Moim zdaniem mocowanie jest solidne. Jednak konstrukcja elementu zwalniającego licznik z mocowania może być problematyczna. Nie zwracając na nią uwagi można łatwo przez przypadek wypiąć licznik podczas prowadzenia roweru. Tak zrobił mój znajomy, przejechał z 5km na moim rowerze i wrócił bez licznika. Okazało się, że zgubił go właśnie w miejscu, gdzie prowadził rower... Na szczęście następnego dnia go znaleźliśmy, przetrwał deszczową noc i nadal działa! Jedynie obudowa się poniszczyła trochę od kamieni.


To następne miłe zaskoczenie, bo licznik nie jest wodoodporny, jednak parę razy jeździłem z nim w deszczu i nigdy nic się nie stało.

Przejdźmy do wad. Jedna jest ogromna, i dyskwalifikuje ten licznik jako dobry i godny polecenia. Otóż w z powodu braku kodowania sygnału potrafi łapać zakłócenia w "ośrodkach cywilizacyjnych" jak centra miast, słupy i skrzynki z dużą ilością fal, energii, pól elektromagnetycznych itp itd ;) Czym to skutkuje? Licznik pokazuje wtedy 99.9km/h i nabija nam puste kilometry. W lasach/górach nigdy się to nie dzieje, więc można rozważać jego kupno jeśli spędza się większość czasu w terenie. W miastach jest różnie. Ja omijam już kilka miejsc ;) Co prawda te 99.9 pojawia się zazwyczaj tylko na sekundę, ale i tak psuje efekt fajnego licznika.


Inna wada to, wbrew zapewnieniom producenta, licznik nie zapamiętuje całkowitego dystansu po wyjęciu baterii. Dystans też się kasuje, gdy zmienimy rozmiar koła, co jest totalnym bezsensem moim zdaniem. Nie można wprowadzić samemu dystansu, więc po takim resecie zawsze bije kilometry od zera.

Dla nocnych raiderów minusem będzie też brak podświetlenia.

Ah, jeszcze jeden minus, który znalazłem w sieci. Mi to zupełnie nie przeszkadza, ale warto o tym napisać. Licznik ma permanentny tryb oszczędzania baterii, i wyłącza się zupełnie po paru minutach bezczynności. Aby go aktywować, należy przycisnąć dowolny przycisk. W wielu innych licznikach wystarczy ruszyć rowerem...

Czas na podsumowanie. Licznik bezprzewodowy Kellys KCC-16WL jest bardzo ok, ale tylko jeśli 99% rowerowego czasu spędzasz z dala od cywilizacji. Dobra cena. Przez błąd z 99,9km/h i problemy z dystansem całkowitym niestety raczej mało profesjonalne urządzenie. Łatwy i przyjemny w obsłudze. Estetyczny. Koniec podsumowania ;)

Ocena końcowa TrzeciegoKoła:
6,5/10

P.S. Na koniec informacje o tym jak ustawić dobrze obwód koła.

Według tabelki z instrukcji ustawiamy rozmiar koła. Na początek to wystarczy, ale jeśli chcemy dokładniejszych pomiarów, lepiej zmierzyć dokładnie obwód koła i wpisać go odpowiednio do licznika. Zrobiłem parę testów, i najlepiej pomiaru dokonać w następujący sposób:
  1. Stojąc obok roweru ustawiamy przednie koło tak, aby wentyl był skierowany idealnie pionowo, przy ziemi.
  2. Wsiadamy na rower, lub sadzamy na nim kogoś, nie przesuwając ani trochę roweru
  3. Rower przejeżdża po idealnie prostej linii jeden pełny obrót koła. Czyli aż wentyl znowu znajdzie się na samym dole.
  4. Mierzymy przejechaną długość (czyli od miejsca na ziemi gdzie wentyl był na dole, do miejsca gdzie teraz stoi rower, a dokładnie tam gdzie jest wentyl)
  5. Wklepujemy daną wartość do licznika

Na rowerze ktoś musi siedzieć, bo obwód koła trochę się wtedy zmienia. Tabelki Kellysa są dość mało precyzyjne i lepiej samemu dokonać pomiarów. U mnie różnica była naprawdę spora.

7 komentarzy:

  1. "Nie można wprowadzić samemu dystansu, więc po takim resecie zawsze bije kilometry od zera." Błąd: można. Ustawiamy na ODO przytrzymujemy na parę sekund lewy przycisk i prawym po kolei wprowadzamy dystans zatwierdzając lewym. A z tym nabijaniem pustych km to tragedia. Kiedyś zostawiłem licznik na półce obok plazmy i rano miałem 1000km do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, to ciekawe, musiałem jakoś to przeoczyć. Dzięki za info!

    Nabijanie km - niestety to największa wada tego licznika :(

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualizacja 23 marca 2013 WERSJA 2.0
    informacje o tym jak ustawić dobrze obwód koła.

    1.Aby wyskalować precyzyjnie zliczanie licznika pompujemy przednie koło azotem do średniego ciśnienia na oponie azot przy zmianie temperatur w dużo mniejszym stopniu
    zmienia ciśnienie w oponie i tak szybko nie ucieknie jak powietrze.
    2. obracamy rower do góry kołami mierzymy obwój koła miarką krawiecką i wpisujemy zaczytaną wartość co do milimetra a osoba z WERSJi 1.0 pije w tym czasie browara.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... czyli wychodzi na to, że jednak lepiej dołożyć do nawet podstawowej, bezprzewodowej Sigmy. Zakłócenia, brak auto-startu, brak pamięci po wyjęciu baterii i jeszcze brak samodzielnego wpisania ODO - to moim zdaniem dyskwalifikuje go do zastosowań innych niż tylko wycieczki po okolicy raz w miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  5. weźcie jeszcze to pod uwagę przy zakupie,że akurat mój po dwóch latach uległ awarii.... samoistnie dodaje co kilkanaście sekund 15,8km na postoju też przez co nie chce sie wyłączyć:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz bede wiedział jak działa w tym modelu wskaźnik zużycia baterii;))
      Zwracam honor firmie KLS, zmyliło mnie napięcie 2,9V na baterii, myślałem że to jeszcze ok, Po wymianie baterii na nowe licznik działa prawidłowo.

      Usuń
  6. Heh, to chyba była moja pierwsza recenzja jeśli mnie pamięć nie myli. Teraz by dostał ocenę 4/10 :) I to chyba tylko z sentymentu. Po trzech latach przyciski często zostają wciśnięte, nie odskakują po wciśnięciu. Poza tym to nabijanie kilometrów jest makabryczne :/ Generalnie nikomu bym go nie polecił teraz. Jak ma być tanio to trzeba kupić przewodowy, jak ma być bez przewodowy, to nie może być tani ;) Musi być coś z kodowanym sygnałem, najlepiej wspomniana Sigma.

    OdpowiedzUsuń

Jak by co, to tu jest regulamin komentarzy.

Zobacz też inne ciekawe i popularne artykuły rowerowe!